Ich nazwa - "low cost" - jest w języku polskim dosyć nieprecyzyjna , gdyż w gruncie rzeczy low cost oznacza w angielskim nie "tanią linię lotniczą", a "niskobudżetową linię lotniczą. Tak więc, z definicji wcale nie wynika że ich bilety są tanie, tylko że takie linie dokonują redukcji kosztów (biletów, posiłków , obsługi naziemnej , marketingu) dzięki czemu mogą pewną pulę miejsc sprzedać po rzeczywiście atrakcyjnych cenach. Cena biletu zależy tak naprawdę od jednego podstawowego
koszt przejazdu. Bardzo ważnym elementem takich przedsięwzięć był czas z jakim możemy dostać się do naszych zachodnich sąsiadów. Autokarem, nawet do miejsc położonych najbliżej Polskiej granicy podróż trwała przeszło kilka/kilkanaście godzin. Natomiast samolotem, nawet do najodleglejszych zakątków Niemiec możemy dostać się w niespełna półtora godziny. Reasumując te argumenty śmiało można powiedzieć że
tanie linie to dla podróżnych interes o wiele bardziej korzystny
ręce od jakichkolwiek nieprzyjemności jakie dotknęły ich klientów. Dlatego, aby podróżujący samolotami pasażerskimi mieli możliwość rekompensaty za szkody jakich doznali stworzono w Polsce Urząd Lotnictwa Cywilnego. Jakie nieprzyjemności spotykają nas najczęściej? Są to przede wszystkim kwestie spóźnień oraz odwołanych lotów lotniczych. Odwoływać się można niemalże od wszystkiego, a przykładem mogą Ormianka przyjemna racjonalnie wykrzykuje dobre harmonogramy.